Strony statyczne

Dostęp do pełnej treści artykułu tylko dla zalogowanych!


Literka jest portalem stworzonym specjalnie dla nauczycieli. Znajdziesz u nas artykuły i materiały pomocne w pracy, porady prawne, aktualności ze świata oświaty.


Aby publikować własne materiały oraz otrzymać pełen dostęp do portalu , Zaloguj się.

Nie masz konta ? Zarejestruj się za darmo !

Rozmowa lipca - Dzieci i ryby głosu nie mają

Data dodania: 2012-07-19 13:30:39

Wywiad z Markiem Michalakiem, Rzecznikiem Praw Dziecka, o edukacji w zakresie przestrzegania praw dziecka.

 

Do czego w praktyce sprowadzają się działania Rzecznika Praw Dziecka?
Rzecznik Praw Dziecka stoi na straży praw najmłodszych. Monitoruję sytuację dzieci w Polsce i podejmuję działania wtedy, kiedy widzę, że ich prawa nie są przestrzegane lub zwyczajnie są łamane. Mogą to być pojedyncze sprawy, które dotyczą konkretnego Jasia czy Małgosi, mogą to być problemy większej grupy dzieci. W tym celu wyrażam opinię o powstających przepisach nowego prawa, występuję z konkretnymi wnioskami do szefów różnych resortów – w ubiegłym roku takich wystąpieńskierowałem około 130. Zajmuję się również promowaniem praw dziecka wśród dzieci i dorosłych.

Jak wobec tego wygląda typowy dzień pana pracy?
Codziennie zapoznaję się z raportami z Dziecięcego Telefonu Zaufania, który uruchomiłem pod koniec 2008 roku, a który przeznaczony jest dla każdego młodego człowieka, który ma problemy w szkole lub w domu, gdy staje się ofiarą przemocy, potrzebuje rady itp. Na moje biurko trafiają wszelkie sprawy związane z prawami dziecka, które wpływają do urzędu. Nie ma praktycznie dnia, bym nie spotykał się z dziećmi i młodzieżą. Odwiedzam młodych ludzi w miejscach ich nauki, ale też i wypoczynku. Podczas spotkań dzieci mają możliwość bezpośredniej rozmowy ze swoim Rzecznikiem, biorą udział w warsztatach o prawach dziecka oraz zasadach bezpiecznego korzystania np. z Internetu. Ponadto uczestniczę w pracach Sejmu i Senatu, gdy tematy tam poruszane dotyczą najmłodszych, spotykam się z szefami resortów, w których kompetencjach leżą sprawy dzieci i młodzieży.

Ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka funkcjonuje od stycznia 2000 r. Czy od tego czasu widać zmiany w nastawieniu dorosłych do ochrony praw dziecka?
Oczywiście, że tak. Już coraz rzadziej, lub prawie wcale, słyszę słowa „dzieci i ryby głosu nie mają”. Został wprowadzony jednoznaczny zakaz bicia dzieci w Polsce, wzrosły możliwości działania Rzecznika Praw Dziecka. Już na początku mojej kadencji, w październiku 2008 roku, Sejm RP znowelizował Ustawę o Rzeczniku Praw Dziecka i nadał nowe uprawnienia, m.in. takie, które pozwalają na wszczęcie postępowania w sprawach cywilnych i administracyjnych oraz branie w nich udziału na prawach przysługujących prokuratorowi oraz dokonywania kontroli przestrzegania praw dziecka w każdym miejscu, gdzie dzieci się znajdują.

W jakim kierunku powinny zmierzać działania, aby ochrona praw dziecka była bardziej skuteczna? Czy należy coś zmienić?
Myślę, że musimy poprawić profilaktykę zdrowotną dzieci. Kiedyś w szkołach były gabinety lekarskie. Lepiej bądź gorzej, ale to one diagnozowały ich stan zdrowia. Dzięki nim wcześniej mogliśmy zadziałać, jeśli chodzi o wady postawy, o choroby nowotworowe i wszelkie inne schorzenia. Należy się liczyć z tym, że model szkolnych gabinetów już nie wróci, ale chciałbym doprowadzić do takiej sytuacji, żeby każde polskie dziecko raz do roku było przebadane przez lekarza specjalistę.

Czy Rzecznik Praw Dziecka powinien mieć większe uprawnienia? Jakie kompetencje pomogłyby panu działać efektywniej?
Uprawnienia polskiego Rzecznika są najszersze, kiedy porównujemy je z innymi podobnymi instytucjami na świecie. I na chwilę obecną wydają się wystarczające.

Czy uważa pan, że prawa dziecka w Polsce są respektowane?Jakie sprawy są najczęściej zgłaszane do pana biura?
W moim przekonaniu prawa dziecka są w naszym kraju respektowane dużo lepiej niż przed ratyfikacją Konwencji o Prawach Dziecka, ale musimy mieć świadomość, że nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Jest kilka niepokojących obszarów, do których należy np. sytuacja dzieci, kiedy ich rodzice się rozwodzą. Często bowiem dwie osoby, które deklarują, że bardzo kochają swoje dziecko i że to właśnie dobro dziecka jest dla nich najważniejsze, zaczynają tym dzieckiem rozgrywać, naruszając jego prawa i wprost bijąc w jego dobro. Nakazywanie dziecku wyboru, czy bardziej kocha mamę, czy tatę, czy zmuszanie do określenia się po jednej ze stron, jest w takiej sytuacji wyjątkowym barbarzyństwem. Tego nie powinno się robić. Dziecko ma prawo do utrzymywania kontaktów, bliskości z obojgiem rodziców. Nie musi odpowiadać na tego typu pytania. Ma prawo do jednego i drugiego rodzica, do takiego samego uczucia i do mamy, i do taty.

Jakie są najczęściej zgłaszane problemy dzieci? Jakie podejmuje pan działania, aby im zapobiec?
Zgłaszają się do mnie rodzice, opiekunowie, a także same dzieci. Z różnymi postulatami przychodzą pedagodzy szkolni, psychologowie, nauczyciele, organizacje pozarządowe. Niezwykle trudno jest dokonać podziału na sprawy ważne i mniej ważne. Dla każdego, kto zwraca się o pomoc, jego problem jest wyjątkowo ważny i wymaga szybkiego, a na dodatek skutecznego rozwiązania. I to jest zrozumiałe. Zgłaszane do mojego biura sprawy obejmują zarówno problemy socjalne, rodzinne, szkolne, jak i administracyjne. Wśród 30 tys. spraw, które w minionym roku wpłynęły do mnie, najwięcej dotyczyło spraw rodzinnych, z czego najtrudniejsze były już wspomniane wyżej okołorozwodowe.

Ustawa dotycząca przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie nadal budzi szczególne emocje, a zwłaszcza zawarty w niej zapis mówiący o możliwości odebrania dziecka z rodziny. Czy uważa pan, że jest to zgodne z prawami dziecka?
Uważam, że każdy człowiek, w tym każde dziecko, ma prawo do życia bez przemocy. Wprowadzenie zakazu bicia dzieci to ogromny, konieczny krok do przodu. To zaowocuje za ileś lat, gdy w życie wejdzie pokolenie wychowane bez bicia. Egzekwując cokolwiek od dziecka, wcale nie musimy używać przemocy. Egzekwujmy tak, jak chcielibyśmy, by egzekwowano od nas samych. A my niejednokrotnie idziemy na skróty, zapominając, że odbiera to nam autorytet, a dziecku często chęć życia. Bici – biją. Nie bij mnie, to ja nie będę bił. Przemoc zwykle rodzi jeszcze większą przemoc. Jeśli chodzi o kwestię odbierania dziecka, kiedy jego życiu bądź zdrowiu zagraża niebezpieczeństwo – i tylko wtedy – jest ona jak najbardziej zgodna z ochroną jego praw. Zresztą oceniając działanie ustawy po roku od wejścia jej w życie, muszę stwierdzić, że zgłaszane obawy, także w kwestii odbierania dzieci, na szczęście nie potwierdziły się. Warto tutaj także zaznaczyć, że ustawa pozwala, a nawet nakazuje umieszczenie odebranego dziecka (którego życie lub zdrowie jest zagrożone!) u najbliższej niezamieszkującej razem jego rodziny – nie w placówce.

W Polsce jest społeczne przyzwolenie na bicie dzieci, a klaps jest traktowany jako metoda...

Dostęp do pełnej treści artykułu tylko dla zalogowanych!


Literka jest portalem stworzonym specjalnie dla nauczycieli. Znajdziesz u nas artykuły i materiały pomocne w pracy, porady prawne, aktualności ze świata oświaty.


Aby publikować własne materiały oraz otrzymać pełen dostęp do portalu , Zaloguj się.

Nie masz konta ? Zarejestruj się za darmo !