Strony statyczne

Dostęp do pełnej treści artykułu tylko dla zalogowanych!


Literka jest portalem stworzonym specjalnie dla nauczycieli. Znajdziesz u nas artykuły i materiały pomocne w pracy, porady prawne, aktualności ze świata oświaty.


Aby publikować własne materiały oraz otrzymać pełen dostęp do portalu , Zaloguj się.

Nie masz konta ? Zarejestruj się za darmo !

Paradoks szkolnej profilaktyki

Data dodania: 2010-04-11 23:38:00

Rozmowa z Mieczysławem Wojciechowskim* o działaniach wychowawczo-profilaktycznych szkoły, o tym, jak rozmawiać z uczniami o zagrożeniach oraz o współpracy z rodzicami w zakresie profilaktyki.

W polskich szkołach przeważa pogląd, że najważniejsze jest dostarczanie wiedzy, natomiast wychowanie spychane jest na dalszy plan. Pan w jednym z artykułów napisał, że większość nauczycieli nie jest przygotowana do procesu wychowawczego, nie rozumie, czym on jest i nie posiada do jego realizacji umiejętności.

Przewaga programu dydaktycznego nad wychowaniem wynika moim zdaniem z braku refleksji nad celami nauczania zarówno wśród nauczycieli, jak też organów nadzoru. Ten brak refleksji wynika z kolei z zerwania wielowiekowej tradycji pedagogicznej w Polsce, czego ostatnim akordem była likwidacja liceów pedagogicznych i studium nauczycielskich, w których kładziono nacisk na umiejętność nauczania, nie zaś znajomość nauczanego przedmiotu. Istnieje przepaść pomiędzy, np. znajomością fizyki, matematyki czy biologii, a umiejętnością nauczania tych przedmiotów z poszanowaniem mechanizmów psychicznego funkcjonowania ucznia. To zupełnie dwie różne sprawy, których rozumienie w kręgach oświaty w Polsce jest znikome. Świadomość tego oczywiście istnieje, ale tylko w stosunkowo wąskich kręgach psychologów i zawodowych pedagogów, którzy rwą włosy z głowy i pozostają w ciągłej opozycji w stosunku do typowych zachowań nauczycielskich wobec uczniów, ale nie mają oni dostatecznej siły przebicia, aby wpłynęło to na cały system oświaty.

Kim w takim razie dla Pana jest nauczyciel wychowawca? Jakie umiejętności powinien posiadać wychowawca, aby skutecznie realizować program profilaktyczny?

Problem nie polega na tym, że nie wiadomo, co powinien wiedzieć i umieć wychowawca – wiadomo to doskonale: pedagogika i psychologia odpowiadają na to pytanie szczegółowo i nie ma powodu wyważać otwartych drzwi. Problem w naszym kraju polega na tym, że ta wiedza i umiejętności zostały zepchnięte do hermetycznych enklaw specjalistów, zaś przygotowanie pedagogiczne nauczycieli praktycznie nie istnieje albo jest teoretyczną fikcją, której w systemie ich kształcenia nie uważa się za priorytet, lecz za jakiś uciążliwy dodatek, który trzeba formalnie „zaliczyć”.

W oparciu o jakie przesłanki powinien być tworzony szkolny system wychowawczo-profilaktyczny?

Dla szkolnego systemu profilaktyczno-wychowawczego całkowicie wystarczą przesłanki zawarte w dostępnej i stosowanej wiedzy psychologiczno-pedagogicznej. Jest ona niestety terytorium mało znanym dla większości nauczycieli. Problem polega też na tym, że jej udostępnianie nauczycielom jedynie w postaci skrótowej np., w artykułach popularnonaukowych, jest totalnym nieporozumieniem podtrzymującym pedagogiczną fikcję i uspokajającym sumienia. Prawdziwym środkiem zaradczym może być zerwanie z fikcją i wprowadzenie tej wiedzy zarówno do systemu kształcenia nauczycieli, jak tez programu szkolnego oraz systemu nadzoru.

Jakie działania profilaktyczne szkoły powinny podejmować, aby były one rzeczywiście skuteczne, a nie tylko zapisane na papierze?

Brak lub deficyt umiejętności osobistych i społecznych nauczycieli sprawiają, że potrzebne są odrębne programy profilaktyczne, które mają zaradzić tym brakom. Tymczasem w każdym zdrowym systemie chodzi o przestrzeganie zasady, by przede wszystkim nie szkodzić. System, który ignoruje potrzeby psychiczne uczniów, nie jest neutralny, lecz aktywnie szkodzi. Za używanie narkotyków przez uczniów w znacznym stopniu odpowiada właśnie to, co dzieje się w szkole: jej system wymagań, system sprawdzianów i ocen, stosunek nauczycieli do uczniów, ignorancja psychologiczno-pedagogiczna większości nauczycieli. Potem konsekwencje tego szkodzenia mają być redukowane przez programy profilaktyczne. A żeby rzecz sprowadzić do całkowitego absurdu – ta sama instytucja, która (zapewne nieświadomie) szkodzi – ma wymyślić i realizować program, który będzie likwidował jej błędy popełniane w programie podstawowym!

A co według Pana jest rzeczywistością, a co zwykłą fikcją w odniesieniu do oddziaływań wychowawczo-profilaktycznych podejmowanych w szkołach?

Nie czas i miejsce na głębsze analizy, dlaczego tak się dzieje. Powiem tylko krótko: jesteśmy mistrzami fikcji, czego klasyczną ilustracją jest przysłowiowe malowanie trawy na zielono w wojsku przed wizytą generała. Takim obszarem fikcji pedagogicznej jest oświata. W papierach i dokumentach jest wszystko, co trzeba. W oficjalnych wystąpieniach też. Praktyka daleko odbiega od teoretycznych programów i – niestety – większość uważa to za stan normalny. Dlatego brakuje energii do zmiany, tak jak w bajce Andersena o szatach (nagiego) króla.

Kiedyś przyszła do mnie na konsultacje młoda wychowawczyni, świeżo po studiach, zatrudniona od niedawna w placówce wychowawczej. Powiedziała, ze podejrzewa u siebie początki schizofrenii lub czegoś w tym rodzaju. Zapytałem, o co chodzi. Opowiedziała, że podczas Rad Pedagogicznych słyszy o znanych jej z uczelni zasadach postępowania, a tuż po jej zakończeniu nauczyciele i wychowawcy zachowują się dokładnie odwrotnie: to jak się zachowują wobec uczniów, zaprzecza temu, o czym sami wcześniej rozprawiali. Powiedziała, że jest tym zszokowana. Nie mieści się jej w to głowie, jest skłonna wziąć winę na siebie, że czegoś nie rozumie, bo przecież to nie może być prawdą, że ludzie mówią jedno, a robią coś odwrotnego. Uspokoiłem ją. Powiedziałem, że z nią jest wszystko w porządku. To, że ludzie potrafią w sytuacjach oficjalnych używać formalnego języka pedagogiki, po czym robią coś zupełnie odwrotnego, to w oświacie sytuacja całkowicie naturalna. To coś zupełnie zwyczajnego i wzrok ani słuch jej nie mylą, i nie ma żadnych zaburzeń percepcji. Uspokoiła się co do własnego zdrowia psychicznego, ale doznała kolejnego szoku, co do systemu oświaty.

Czy Pana zdaniem w szkołach powinno funkcjonować kilka szczegółowych programów profilaktycznych, dotyczących jednostkowych problemów, np. program antynikotynowy, antyalkoholowy itp. lub może jeden zbiorczy, który poruszałby różne problemy?

Profilaktyka pierwszorzędowa to podstawy dobrego funkcjonowania w relacjach ze sobą i innymi, jest więc wspólna dla dowolnych, specyficznych rodzajów profilaktyki odmiennych zagrożeń i można by ją tak właśnie określić: podstawy psychoprofilaktyki zagrożeń indywidualnych i społecznych. Oprócz programu podstawowego dobrze byłoby, aby istniały programy specyficzne, dotyczące różnych, konkretnych zagrożeń (jak alkohol, narkotyki czy papierosy). Czy potraktujemy to jako zespół programów, czy jako jeden program zawierający podprogramy – ma znaczenie drugorzędne i jedynie...

Dostęp do pełnej treści artykułu tylko dla zalogowanych!


Literka jest portalem stworzonym specjalnie dla nauczycieli. Znajdziesz u nas artykuły i materiały pomocne w pracy, porady prawne, aktualności ze świata oświaty.


Aby publikować własne materiały oraz otrzymać pełen dostęp do portalu , Zaloguj się.

Nie masz konta ? Zarejestruj się za darmo !