Bank scenariuszy

Scenariusz przedstawienia na Dzień Ziemi

Data dodania: 2010-05-28 17:42:20
Autor: Monika Suszka

Scenariusz powstał w celu:
-kształcenia świadomości ekologicznej uczniów,
-kształcenie postaw odpowiedzialności za stan środowiska,
-rozumienia konieczności działania na rzecz ochrony przyrody

Metody impresyjne pozwalają na skuteczne utożsamianie się uczniów z wartościami zasługującymi na wybór lub odrzucenie


Dostęp do pełnej treści artykułu tylko dla zalogowanych!


Literka jest portalem stworzonym specjalnie dla nauczycieli. Znajdziesz u nas artykuły i materiały pomocne w pracy, porady prawne, aktualności ze świata oświaty.


Aby publikować własne materiały oraz otrzymać pełen dostęp do portalu , Zaloguj się.

Nie masz konta ? Zarejestruj się za darmo !



BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 


BAJKA O JASIU ŚMIECIALSKIM

 

POSTACI: Jaś, Małgosia, Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska, Zając Płochliwy, Wilk Smakosz, Słowikowa Ćwierćnuta

Scenografia: Las

REKWIZYTY: stół, krzesła, radio, pióro, kartka, kosze, śmieci

 

SCENA I:

 

(Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemie.)

 

M: Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

J: Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 

M: Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

J: Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

(Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

 

J: Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

(Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię

 

Zza drzewa wyskakuje Baba- Natura.)

 

B: Mam Cię hultaju!

 (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

(Jaś z przestrachem)

J: O rety! Baba- Natura!

 

B: Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

M: Zostanę z Jasiem Babo- Naturo. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 B: Jak chcesz drogie dziecko.

 

(Baba- Natura umieszcza Jasia w zagrodzie z gałęzi.)

B: Zostawiam ci tu kilka książek przyrodniczych i ekologicznych. Mam nadzieję, że je przeczytasz i dużo z nich zapamiętasz.

(Odczytuje tytuły książek i wręcza je Jasiowi.

Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 

B: Muszę zwołać leśne zwierzęta na naradę. Trzeba coś postanowić w sprawie Jasia.

 

SCENA II

 

(Wokół stołu ustawionego na środku sceny siedzą: Baba- Natura, Puchacz Mądraliński, Lisica Chytruska,  Zając Płochliwy, Wilk Smakosz. Naprzeciwko nich stoi Jaś.)

 

B: Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński.  Ponadto głos w sprawie zabiorą: pani Lisica Chytruska, pan Zając Płochliwy, pan Wilk Smakosz i pani Słowikowa Ćwierćnuta.

Małgosię proszę o protokołowanie naszego spotkania.

 

P: Proszę przyprowadzić oskarżonego Jasia.

 

B: Chodź chłopcze. Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

J: Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili- Franek, Henio i Jędrek…

 

P: To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów? 

 

(Puchacz wstaje z krzesła podchodzi do widowni i pyta)

 

P: Przyznajcie się dzieci ile razy odpowiadałyście:„Proszę pani, to nie ja! To on to zrobił!”, chociaż dobrze wiedziałyście, że to Wy zawiniłyście. Oj, nieładnie.

 

P: Babo- Naturo o co oskarżony jest Jaś?

 

B: O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

P: Co mają do powiedzenia w tej sprawie zwierzęta?

 

Z: W ubiegły czwartek uciąłem sobie drzemkę pod krzaczkiem kaliny… Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przeląkłem, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłem się do ucieczki i nabiłem sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłem ominąć.

 

L: Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

W: Wybrałem się w głąb lasu, aby coś przekąsić. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Z, L, S (zwierzęta wielce poruszone)

Z: W lesie?

L: Ognisko w lesie?

S: Nie można palić w lesie ogniska!

Z: Całe szczęście, że las nie spłonął!

 

P: Cisza! Proszę o spokój! Panie Wilku Smakoszu, proszę kontynuować.

 

W:… więc jak już wspomniałem, okrutnie byłem głodny. Widziałem, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Postanowiłem przeczekać pod krzaczkiem malin z nadzieją, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po coca- coli, plastikowe opakowania i papierki po batonach. Znalazłem tylko jakieś tłuste plasterki, czegoś niezidentyfikowanego w takiej oto torebce.

 (Podaje Puchaczowi opakowanie po chipsach. Ten głośno odczytuje)

 

P: Chipsy!

 

W: Zjedzenie tych…

 

P: Chipsów… 

 

W:… chipsów, to była największa głupota jaką zrobiłem w swoim życiu. Przez trzy dni bolał mnie żołądek, wymiotowałem i miałem mdłości, poziom cholesterolu podniósł się niepokojąco i skoczyło mi ciśnienie. Pomogła herbatka ze świeżej mięty, którą zalecił mi doktor Dzięcioł.  Ale jeszcze dziś jak pomyślę o tych chipsach, robi mi się niedobrze.

 

B: Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

P: Głos oddaję pani Słowikowej Ćwierćnucie

 

S: Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki, mam ucho czułe niczym radar.  Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje treningi wokalne. Staje pod bukiem i słucha na cały regulator niejakiej pani Dudy. To jest nie do zniesienia .  Jestem zaniepokojona o moją dalszą karierę muzyczną. Pan doktor dzięcioł stwierdził, że mam poważnie uszkodzony słuch i kazał mi bezwzględnie unikać śpiewu pani Dudy. 

 

P: Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

J: Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci… to przecież tylko butelki, puszki, folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

P: Zwierzęta muszą się naradzić jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki. Ty tymczasem zajmij się lekturą.

 

SCENA III

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worek na śmieci i  kosze z napisami )

 

   P: Jasiu, podejdź tu. Przed tobą pierwsze zadanie. Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las, a potem je posegregować. 

 

M: Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

B: Oczywiście moja droga.

 

(Jaś zbiera śmieci, a potem segreguje wrzucając do odpowiednich pojemników)

 

B: Dobrze. Pierwsze zadanie wykonane. Czas na drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Proszę panią Lisicę Chytruskę o przedstawienie kolejnych punktów regulaminu.

(Lisica odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

 

   L: Ja Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 

Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

J: Tak

L: W takim razie złóż tu swój podpis

 

(Jaś podpisuje regulamin)

 

Z: Kolejne zadanie.  Przeczytaj ze zrozumieniem książkę„Żyją wśród nas”, a potem wróć do nas i opowiedz czego się z niej dowiedziałeś.

 

S: Dorzucę jeszcze kilka numerów„Przyrody Polskiej” i zabieram nagrania pani Dudy i proponuję może…. może… ( przegląda płyty) płytę Fryderyka Chopina. Posłuchaj jej w domu.

 

M: Przy okazji ja też poczytam… i posłucham

 

J: Dobrze. Zgadzam się na wszystko i obiecuję dodatkowo oddać do pralni poplamione futro pani Lisicy Chytruski i przynieść panu Wilkowi Smakoszowi jakąś zdrową przekąskę. Może być sałatka z pomidorów?

 

W: Nie przesadzaj mój drogi. Wolę dania białkowe… na przyyyykłaaaad… (zerka kątem oka w kierunku zająca)

 

Z: Może lepiej niech pan nie kończy panie Wilku.

 

W: Może być serniczek, upieczony przez Małgosię

 

B: Dobry pomysł. W takim razie zapraszam w środę na herbatkę z dzikiej róży

 

(J i M odchodzą, zwierzęta i Baba- Natura idą w przeciwną str. Machając i żegnając się)

 

M, J: Do zobaczenia

 

(Zwierzęta i Baba- Natura) Do zobaczenia

 

(Jaś wkłada rękę do kieszeni, wyjmuje z niej papierek, przez chwilę zastanawia się i chowa go z powrotem do kieszeni)

 

Dane autora: Monika Suszka

        

 

 






Powrót | Do góry