Scenariusz przedstawienia z okazji Dnia Edukacji Narodowej

Data dodania: 2006-06-18 11:00:00
Uczniowie Gimnazjum Publicznego nr 1 w Świnoujściu wspólnie zpolonistką zorganizowali przedstawienie z okazji Dnia EdukacjiNarodowej. Scenariusz został opraty na autentycznym wydarzeniu(kontuzja nauczycielki) i bardzo się podobał wszystkim uczestnikom.

Dostęp do pełnej treści artykułu tylko dla zalogowanych!


Literka jest portalem stworzonym specjalnie dla nauczycieli. Znajdziesz u nas artykuły i materiały pomocne w pracy, porady prawne, aktualności ze świata oświaty.


Aby publikować własne materiały oraz otrzymać pełen dostęp do portalu , Zaloguj się.

Nie masz konta ? Zarejestruj się za darmo !


Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu













Scenariusz akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej


( Grupa uczniów siedzi wokół stołu, na którym znajdują się kolorowebibuły, brystol, farby, mazaki, klej i inne materiały potrzebne doprzygotowania dekoracji sali.

Nagle dzwoni telefon komórkowy jednego z uczniów. Ten odbiera i prowadzi z kimś rozmowę, chodząc energicznie po klasie: )-

  1. Tak, rozumiem, są wszyscy, dobrze, postaramy się, trudno, do widzenia.
  2. Kto dzwonił?
  1. Big Brother.
  2. Spóżni się?
  1. Gorzej. Nie przyjdzie.
  2. Świetnie, idziemy do domu! Próba odwołana!
  1. Spokojnie! Siadajcie! Muszę was zmartwić. Nie tylko próba się odbędzie, ale scenariusz musimy ułożyć sami.
  1. Kapitalnie! Święto Edukacji za kilka dni, a on zostawił nas na lodzie!
  1. A właściwie– co się z nim dzieje, dlaczego nie przyszedł?
  1. Dokładnie nie wiem. Mówił coś, że pośliznął się na ścieżce rozwoju zawodowego i złamał nogę.
  2. Biedaczek,tak się starał dostosować do zreformowanej szkoły. W marcu skończyłkolejne studia podyplomowe. Tyle wyrzeczeń i nie wyszło mu na zdrowie.
D.Całe szczęście, że wymagania rosną tylko w stosunku do nauczycieli, anie do nas. Przecież główną ideą reformy jest odejście odencyklopedycznego przekazu wiadomości.

  1. Nie zgadzam się z tobą, o wiele łatwiej jest wkuć regułkę, niż stosować ją w praktyce.
  1. A właściwie– Big Brother — odwoływał się do haseł reformy. Mówił coś o samodzielności myślenia, kreatywności, burzy mózgów.
  2. Zatem, nie możemy zawieść jego zaufania. Kto ma jakiś pomysł?
E. Przypomniał mi się wiersz pt.„Radosny dzień”. Deklamowałam go w podstawówce.

Posłuchajcie!

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,

więc raniutko przed lekcjami,

cała klasa uśmiechnięta

dała kwiaty naszej Pani.

I życzyła pomyślności

i wszystkiego najlepszego

no, a Pani dziękowała

koleżankom i kolegom.

Dzisiaj Dzień Nauczyciela

no i właśnie przy tym święcie

Staś nieodrobione lekcje,

Przyniósł Pani dziś w prezencie.

Ewa zaś ma w swym zeszycie

takie kleksy, takie błędy,

że aż kwiaty naszej Pani

na ich widok zaraz zwiędły!

Jeszcze Dzień Nauczyciela

całkiem nam się popsuć gotów!

Gdyby była dziś niedziela,

nie byłoby tych kłopotów.


  1. Rzeczywiście– wiersz sympatyczny, ale nadaje się dla nauczania początkowego.
  2. Ja pamiętam coś poważniejszego– Julian Tuwim„Nauka”:

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,

logarytmów, wzorów i formułek,

z kwadracików, trójkącików i kółek

nauczyli mnie nieskończoności.

Rozprawiali o cudach przyrody,

oglądałem różne tajemnice:

w jednym szkiełku„życie w kropli wody”,

w innym zaś–„kanały na księżycu”.

Wiem o kuli napełnionej lodem,

o bursztynie, gdy się go pociera ...

Wiem, że ciało pogrążone w wodę

traci tyle, ile… et cetera.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,

i wciąż wierzę biednymi zmysłami,

że ci ludzie na drugiej półkuli

muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:

Bóg mnie wyrwie– ja stanę bez słowa!

— Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,

ja… wymawiam się, mnie boli głowa ...

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu,

lecz nauczę się… po pewnym czasie ...

Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

jak na drugi rok w tej samej klasie.


A. Bardzo ładnie to powiedziałeś, ale ten utwór jest niezwyklepopularny, więc znają go nie tylko uczniowie, ale i wszyscynauczyciele. Wymyślcie coś zabawnego– przecież to ich święto, powinnobyć wesoło, żeby zapomnieli o troskach i kłopotach.

D.Mam! Moja koleżanka czytała na inauguracji roku szkolnego parafrazęwiersza Władysława Broniewskiego. Ponieważ tekst bardzo mi sięspodobał, więc nauczyłam się go na pamięć:


Kiedy przyjdą postawić ci pałę

tę, której nie chcesz,

kiedy rzucą przed ciebie kredą,

kiedy podrą ci zeszyt

i przed tobą staną i mocno

za uszy cię wytargają

ty, ze zdumieniem podnosząc skroń,

stań u drzwi.

Kreda w dłoń!

Trzeba tkwić!

Są w naszej szkole rachunki krzywd,

dyra dłoń ich też nie przekreśli,

ale śmiechu nie odmówi nikt:

wykrzyczymy go z trzewi i piersi.

Cóż, że nieraz smakował gorzko

przypalony w stołówce naleśnik?

Za ten głos podniesiony na ucznia

Kreda w dłoń!

Gąbka w dłoń!

(Uczennica podchodzi do bocznego stolika i zapala lampkę oliwną w kształcie kaganka.)

A. Olka, co ty robisz? Na czyją intencję zapalasz tę lampkę?

  1. Tonie lampka– tylko kaganek oświaty. Może was trochę oświeci, bo narazie z tej burzy mózgów ani grzmotu nie słychać, ani błysku nie widać.
A.Nie bądź taka metaforyczna, lepiej sama błyśnij inwencją twórczą. Alampka się przyda– nie wiadomo, czy za prąd zapłacono w tym miesiącu.W każdej chwili mogą zapanować tu egipskie ciemności.

  1. Kapitalnewarunki: ani nauczycieli, ani pieniędzy! A przecież już StanisławStaszic w XVIII w. przestrzegał naród:„takie rzeczypospolite będą,jakie ich młodzieży chowanie”!
F. Uspokój się– to nie kampania wyborcza. Nauczyciele dobrze o tym wiedzą, tylko

politycy zapominają. W przyszłości mam zamiar zostać dyrektorem szkoły.

Przedstawię wam mój program zreformowanej szkoły:


1. Na korytarzach zainstalowałbym automaty z czapkami– niewidkami dla

nieprzygotowanych uczniów, aby ich nauczyciele nie widzieli.

2. Spowodowałbym, aby z kranów przy umywalkach w klasach ciekła coca-cola lub

inne napoje chłodzące.

3. Zakupiłbym samopiszące długopisy, które nie robiłyby błędów ortograficznych.

4. Zainstalowałbym magiczne czujniki, dzięki którym nauczyciele na klasówkach

nie widzieliby ściąg i nie słyszeli podpowiedzi.

5. Zaopatrzyłbym bibliotekę w magiczne książki, które wystarczyłoby wziąć do ręki,

aby wiedza sama weszła do głowy.

6. Do wyważania ocen zainstalowałbym wagę, która zawyżałaby oceny na korzyść

ucznia.

7. Zarządziłbym raz na kwartał jeden dzień generalnego przebaczania i spełniania

wszelkich pragnień uczniowskich.

8. Zmieniłbym proporcję miesięcy wakacyjnych i szkolnych z 2 :10 na 6: 6.

9. Wakacje dla wszystkich uczniów szkoły organizowałbym w najatrakcyjniejszych

miejscach świata– oczywiście bezpłatnie.

10. Zazieleniłbym teren przyszkolny atrakcyjną roślinnością, pośród której ustawiłbym

ławeczki dla uczniów unikających spotkań z nauczycielami.

11.„Zieloną szkołę” realizowałbym dwa razy w roku w każdej klasie.

12. Do geografii zakupiłbym latające dywaniki, aby uczniowie mogli przenosić się do

omawianych miejsc i krajów.

13. Do programu zakończenia roku szkolnego wprowadziłbym podziękowanie

każdemu uczniowi za to, że wytrzymał całoroczne starcie: on kontra

kilkudziesięcioosobowa Rada Pedagogiczna

Sami widzicie, że z takim programem mogę chyba startować w konkursie na

młodzieżowego dyrektora szkoły. Wygrana murowana.

  1. Jesteś bezkonkurencyjny, masz nasze poparcie. A ja mam przepis: jak zostać uczniem.
Posłuchajcie!

(Scenkapantomimiczna: matka przyprowadza dziecko w czapce z pomponem;nauczyciel przejmuje je, sadza w ławce, energicznym ruchem ściągaczapkę i rzuca na podłogę; chłopiec ilustruje mimiką i gestami treśćtekstu: na końcu dostaje biret).

Nie wystarczy samochodzenie do szkoły. Potrzebnych jest jeszcze parę innych składników.Formowanie ucznia rozpoczyna się już w przedszkolu i kontynuowane jestw latach następnych. Początkowo wystarczy nieco odwagi, doprawionejsporą dawką nieśmiałości, która w trakcie dalszej obróbki wyparowuje.Stopniowo dodajemy hojnie wyobraźni i wrażliwości, poczucia humoru iszczyptę złośliwości. Wlewając wciąż nową wiedzę, zaprawiamysystematycznością, łagodnie mieszając.

Nie zapominajmyo kaskadzie pomysłowości i beczce sprytu, które stopniowo dolewamy dowyrabianego ciasta. Doprawiamy to umiejętnością ściągania i zabieganiao lepsze stopnie, dodajemy dobry wzrok i słuch. Ciasto formujemy nakształt barana, osła, gęsi, cielęcia lub papugi. Wypiekamy następnie wtemperaturze, jaką osiąga nauczyciel podczas furii przez 45 minutlekcji. Dekorujemy w miarę artystycznie, posypując odrobinę lizusostwai obłudy. Okładamy słodkimi uśmiechami, pozorami pilności i stekiembezbrzeżnych kłamstw. Podajemy to rodzinie, aby się cieszyła ispołeczeństwu, aby się z tym męczyło.


(Od początku jeden z chłopców dyskretnie nagrywa całą scenkę, posługując się kamerą)


  1. Czy może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jesteśmy filmowani?
  1. To proste! Obecnie wszystkie poczynania nauczyciela muszą być dokumentowane. W przeciwnym razie nie uzyska awansu zawodowego.
  1. Szkoda, że te poczynania mają charakter wirtualny. Przecież to my pracujemy, a nie on.
  1. Iw tym tkwi sedno sprawy. Obecnie nauczyciel musi szkolić się sam, pisaćplany rozwoju zawodowego, sprawozdania i publikacje. Tylko dla uczniama coraz mniej czasu.
  1. Przestańcie narzekać. Mampomysł! Zwrócimy się bezpośrednio do nauczycieli, wychowawców,pracowników szkoły i udzielimy im nagany. Przecież w tym uroczystymdniu nie będą nam mieli tego za złe, bowiem nie czynimy tego zwrodzonej złośliwości, a jedynie ku uciesze tu zgromadzonych.
  2. Napoczątek udzielamy nagany polonistom– za zbyt częste corridyortograficzne i zmuszanie nas do bezustannej, morderczej walki z bykamiortograficznymi.
  1. Matematykom– za sprowadzane wszystkiego do wspólnego mianownika.
  2. Nauczycielom języków obcych– za zaprzeczanie Rejowi, który twierdził„… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.
  1. Nauczycielom historii– za teoretyczne omawianie, a nie praktyczne demonstrowanie bitew i potyczek historycznych.
  2. Geografom– za to, że nie pozwalają nam na umieszczenie zwrotnika Raka naBiegunie Północnym oraz na przeniesienie Florydy nad Morze Bałtyckie.
  1. Biologom– za uporczywe odchwaszczanie i nawożenie naszych jałowych poletek umysłowych.
  2. Fizykom– za to, że nie stworzyli, jak dotąd perpetum mobile do samoczynnego napełniania naszych głów wiedzą.
  1. Chemikom– za robienie nam z mózgu H²O
  2. Nauczycielce muzyki– za dręczenie naszych uszu symfoniami, etiudami, sonatami zamiast urządzania nam dyskotek.
  1. Nauczycielom wychowania fizycznego– za to, że wbrew naszej woli prostują nam kręgosłupy.
  2. Nauczycielce plastyki– za ubarwianie naszej szarej, szkolnej rzeczywistości.
  1. Katechetom– za poskramianie naszych rogatych dusz i wybielanie czarnych charakterów– trud tyleż ciężki, co bezowocny.
  2. Bibliotekarkom– za to, że w dobie komputerów, wideo oraz internetu zmuszają nas dopogłębiania wiedzy w przestarzały sposób– z książek.
  1. Higienistkom– za to, że nie potrafiły, jak dotąd wynaleźć szczepionki przeciwko
Lenistwu i głupocie.

  1. Kucharkom– za to, że nie serwują potraw wpływających rewelacyjnie na przyrost
naszych zdolności intelektualnych a jedynie masy ciała.

  1. Sekretarce– za to, że nie daje pieczątek w legitymacjach uczniowskich
uprawniających do 50% ulgi w nauce.

  1. Paniom dbającym o czystość w szkole– za to, że mimo naszych usilnych starań
utrzymują szkołę w czystości.

  1. Na koniec chcemy również udzielić nagany naszej dyrekcji za to, że z wszystkich
prawideł gramatycznych najczęściej stosuje tryb rozkazujący.

  1. Uważam, że mamy sporo materiału. Jednak nauka nie poszła w las. Od jutra
zaczynamypróby. Na koniec proponuję zaśpiewać piosenkę dla naszych zapracowanychprzyjaciół: (na melodię„Przyjacielu mój” K.Krawczyka)

Nauczycielu– jesteś mi naprawdę bliski,

mój przyjacielu– bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję

i wartości swe– serce wziąłem sobie sam.

Mój przyjacielu, pokazałeś mi prawdziwy świat,

wskazałeś drogę, którą warto dalej iść.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Dałeś serce, dałeś duszę, zdrowia nie daj, nie. Ju!

Teraz szkolisz siebie, zdajesz co się da,

późna już godzina, nie marnujesz dnia,

chciałbyś nas zobaczyć, dyrektor ci da

nowych zadań nawał, on przyjaźni prawa zna. Ju!

Mój przyjacielu, jak wyrazić to co czuję.

Jak wytłumaczyć, czym jest dla mnie przyjaźń twa.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.

Nauczycielu, jesteś mi naprawdę bliski.

Mój przyjacielu, bliższy jesteś mi jak brat.

Dałeś mi wiedzę, dałeś mi wiarę,

dałeś rozsądek, dałeś fantazję,

zdrowia nie dałeś, zdrowie wziąłem sobie sam.


  1. Szanowni, drodzy przyjaciele!
To Państwu dedykujemy tę niewielką improwizację.

  1. Chylimy głowy w podzięce za Wasz trud i serce.
  2. Życzymy wielu sukcesów, radości, spełnienia marzeń i oczekiwań.
(wszyscy) Bądźcie z nami!!!

Oprac.: mgr E.Matczak
GP nr 1 w Świnoujściu


















Powrót | Do góry