Strony statyczne

Dostęp do pełnej treści artykułu tylko dla zalogowanych!


Literka jest portalem stworzonym specjalnie dla nauczycieli. Znajdziesz u nas artykuły i materiały pomocne w pracy, porady prawne, aktualności ze świata oświaty.


Aby publikować własne materiały oraz otrzymać pełen dostęp do portalu , Zaloguj się.

Nie masz konta ? Zarejestruj się za darmo !

Świetlica, którą lubią dzieci

Data dodania: 2018-09-06 12:26:21

 Praca w świetlicy szkolnej czasem bywa postrzegana przez nauczycieli jako nieatrakcyjna forma pracy zawodowej z uczniami. Niektórzy z nich traktują ją nawet jak «zesłanie». Rodzice, którzy zapisują pociechy do świetlicy szkolnej patrzą krytycznym okiem na miejsce, w którym ich dzieci spędzają czas po skończonych zajęciach lekcyjnych, licząc, że mogą one w świetlicy odpocząć, odrobić lekcje, zjeść obiad i aktywnie spędzić czas w oczekiwaniu na powrót do domu. Miejmy świadomość, że w świetlicy przebywają w większości małe dzieci i okres ich dziennego pobytu znacznie się wydłużył. Ma na to wpływ rzeczywistość, w której rodzice coraz dłużej pracują, swoje potomstwo zostawiając w szkolnej świetlicy dłużej niżby chcieli, powierzając je wykwalifikowanej kadrze wychowawców świetlicy.

Jaki powinien być wychowawca świetlicy?
Dzieci przychodzą do świetlicy już bardzo zmęczone, włożyły przecież duży wysiłek, by zdobyć wymagane na lekcjach wiadomości i umiejętności i nie mają ochoty na bezczynność, czy wręcz nudę. Nuda, jak wiemy wyzwala w dzieciach pokłady nieprzewidzianych reakcji i niepożądanych zachowań. Przed wychowawcami świetlicy stoi zatem trudne zadanie, by czas oczekiwania na rodziców uczniowie spędzili efektywnie w atmosferze zabawy i relaksu. Wychowawcą świetlicy powinien być zatem nauczyciel kreatywny, który ma wizję swojej pracy w tym miejscu. W trafny sposób ten problem opisał Janusz Korczak: „Nie jest wychowawcą, kto się oburza, kto się dąsa, kto ma żal do dziecka, że jest takie a nie inne, taki nie może być wychowawcą. Takie się urodziło lub takie okoliczności je ukształtowały… Niech Bóg nas strzeże od pedagogów i pedantów. To oni demoralizują młodzież”.
A jeśli jest to świetlica w szkole integracyjnej? Do niej codziennie przychodzą również uczniowie o specjalnych potrzebach edukacyjnych i dysfunkcjach rozwojowych. Podzielę się obserwacjami i doświadczeniem z pracy z własnego „podwórka”, które poczyniłam w pierwszym roku mojej pracy w świetlicy w szkole integracyjnej.

Kreatywna świetlica

Świetlica owa składa się z trzech pomieszczeń. W jednej sali przebywają uczniowie klas pierwszych i drugich. Ta sala połączona jest z drugim pomieszczeniem przeznaczonym do swobodnych zabaw dziecięcych i zajęć organizowanych w kręgu. Są w niej zgromadzone zabawki, klocki oraz dywan, by dzieci mogły bawić się na ziemi. W trzeciej sali przebywają uczniowie klas trzecich i starsze. W niej znajduje się interaktywna tablica. W dwóch salach znajduje się pięć stanowisk komputerowych. Świetlica ma do dyspozycji również ksero i kolorową drukarkę. Wszystkie sale są ciekawie udekorowane, najczęściej pracami dzieci, co wpływa na estetykę świetlicy i atmosferę. Warunki lokalowe pozwalają na stworzenie optymalnych warunków dla odpoczynku i rekreacji dzieci w niej przebywających.
Przede wszystkim spodobało mi się jednak, że w tworzenie wizerunku świetlicy i jej klimatu zostały od początku włączone dzieci, jako jej popołudniowi „mieszkańcy”. Uczestniczyły w opracowaniu regulaminu, biorąc udział w szeregu zajęć adaptacyjnych i artystycznych, by poczuć, że to miejsce jest stworzone specjalnie dla nich i że wychowawcy dołożą wszelkich starań, by czuły się w niej jak najlepiej.
Nauczyciele pracujący według strategii oceniania kształtującego wiedzą, że tak jak praca na lekcji bez jasno określonych celów w języku ucznia jest bezcelowa, tak działalność z dziećmi w świetlicy bez jasno określonych zasad jest bezzasadna… A dzieci - wbrew powszechnej opinii - lubią zasady i chętnie stosują się do nich, jeśli są to zasady mądrze sformułowane i konsekwentnie egzekwowane. Jeśli świetlica jest zatem „drugim domem”, wszyscy czujemy się odpowiedzialni za to, jak nam się w niej spędza czas. Doskonale wiemy, że dzieci potrafią w kilka minut wprowadzić w pomieszczeniu, w którym przebywają chaos i rozgardiasz i trudno znaleźć winowajcę tego stanu. Słyszymy wtedy najczęściej: „To nie ja!”. W takich przypadkach w naszej świetlicy sprawdził się bardzo dobrze system punktowy, stosowany przez wychowawców już od kilku lat. Dzieci zmotywowane możliwością wymiany zdobytych punktów na wymierne korzyści dla siebie, chętnie uczestniczą w procesie. Wychowawcy mają do dyspozycji plakietki, które zobowiązują uczniów do pewnych aktywności. Za wykonaną pracę dostają...

Dostęp do pełnej treści artykułu tylko dla zalogowanych!


Literka jest portalem stworzonym specjalnie dla nauczycieli. Znajdziesz u nas artykuły i materiały pomocne w pracy, porady prawne, aktualności ze świata oświaty.


Aby publikować własne materiały oraz otrzymać pełen dostęp do portalu , Zaloguj się.

Nie masz konta ? Zarejestruj się za darmo !